sobota, 17 października 2009

ale czy dotrę to inna sprawa...

17:07, zosia761 , Zapiski
Link Komentarze (4) »
czwartek, 15 października 2009

Dobra, bo mnie to męczy. Chodzę koło tego jak pies koło jeża, ale trzeba się zebrać i powiedzieć.

Studentów mam zajebistych (tfu, tfu!!!). Naprawdę jestem mile zaskoczona ich chęcią do pracy i oczami jak gwiazdy. Dobrze pobyć z miłymi młodymi ludźmi, którym się chce. I którym przebywanie ze mną też chyba sprawia przyjemność.

A poza tym dobrze żarło i zdechło. Cieszę się tylko, że starczyło mi sił żeby to przetrwać.

Ale ja jestem jak marsjańska gumka, zawsze odbijam.

Zrobiłam to dla siebie i dla Dzidzina. Lepiej żeby miał tatę, z którym się bawi przez dwie godziny kilka razy w tygodniu, niż tatę, który na porządku dziennym wrzeszczy na mamę, bo ekhem "wydaje ci się chyba, że pieniądze rosną na drzewie".  Ostrzegałam go, że się doigra.

Potem była tragedia, błagania, nieszczęście, katastrofa (dość piękna zresztą), lamenty i w ogóle. Potem zaczął się starać. Mój wkurw tylko rósł, bo myślałam sobie, że starać się to trzeba było przez 6 lat. A teraz wszystko wraca do normy, znowu mu się nie chce, znowu mnie o wszystko pyta (czy ciepłe skarpetki ma włożyć bo nie wie), znowu mówi, że będzie a nie ma, albo że nie będzie ale się zjawia. Różnica jest taka, że ja już nie muszę, więc z uśmiechem mówię, że nie mam czasu i nie powiem dlaczego.

I zamykam za nim drzwi.

 

środa, 30 września 2009

Dzidzin ma kilka zabawek, które grają. Się przyciska, toto mryga, piska i gra, często też śpiewa nie znoszącym sprzeciwu głosem, żeby liczyć, dać ciasteczko, albo przytulić. Kolorowy plastik tak śpiewa, znaczy się. Nie kupiłam jej żadnej z tych zabawek, bo mną trząchało na samą myśl. Dzidzin je dostał w ofierze od wyznawców.

Zabawa najczęściej wygląda tak.

Dzidzin wywleka grające zabawki na środek pokoju. Wciska pierwszy przycisk z brzegu. Zabawka gra i mryga. Dzidzin stoi obok i w takt piosenki: ugina nóżki, kołysze się w kolanach i w biodrach, kręci się w pasie, macha rączkami, zarzuca grzywą. Po tej rozgrzewce DJ Dzidzin postanawia porwać nienasycony tłum fanów i wciska wszystkie guziki na raz.

Wczoraj tańczyła z dwuletnią Niną do Manu Chao, jednocześnie wciskając wszystkie guziki na wszystkich grających zabawkach, których Nina, jako bóstwo z rzeszą wyznawców czyli dziecko z rozległej rodziny, ma wiele (bo Dzidzin przy Ninie jest taki mały szczeniaczek jeśli chodzi o liczebność fanatycznych wiernych).

Dzisiaj próbowała dodatkowo zrobić obrót.

A przed chwilą przyłapałam moją córkę na tym, że melodyjnie coś do siebie mruczała i do  tej mruczanki tańczyła.

piątek, 25 września 2009

Dzidzin z trzydniówką jest jednocześnie biedny i straszny. Bladziutki, wymęczony, potyka się o własne patykowate nóżki, macha chudziutkimi rączkami, ciągle je tylko tyle żeby przeżyć, wypryszczona buzia czerwienieje od płaczu, wścieka się o byle co, każdy powód jest dobry żeby żałośnie płakać, zasypia w pół ruchu, zwinięty w precelek opada na materac i budzi się nagle, z płaczem. Spacer dopiero kiedy zejdzie wysypka, która jest na całym Dzidzinie. Strasznie nam z tym źle. Biedny, biedny Dzidzin. Tak mi go żal.

I już nie mogę się doczekać kiedy odzyska formę i humor, bo jestem naprawdę-bardzo-zmęczona.

 

Jutro straszna sobota. Proszę trzymać kciuki od 10 rano, przez około godzinę.

czwartek, 24 września 2009

Od czasu do czasu lubię sobie posłuchać co w trawie piszczy. Przy okazji rozglądam się za dodatkową kasą. Dzisiaj znalazłam taki kwiatek.

Opis stanowiska pracy

Szkoła językowa poszukuje chętnych do pracy w charakterze lektora j. angielskiego Prosimy przesyłać cv wraz z listem motywacyjnym.
Oferujemy dobre zarobki i bezpłatne szkolenie

Wymagania

-Znajomość języka angielskiego (minimum: CAE)
-Umiejętność współpracy z ludźmi, otwartość,
-Punktualność

Mile widziane

Doświadczenie w charakterze lektora

Informacje dodatkowe

Wykształcenie: Średnie ogólnokształcące

Minimalne doświadczenie: Bez doświadczenia

I tu się zgina dziób pingwina. Człowiek z CAE nie jest przygotowany, żeby uczyć  angielskiego. Wykształcenie średnie ogólnokształcące też nie jest do tego wystarczające. Jeśli do braku kwalifikacji dojdzie jeszcze małe doświadczenie lektorów, to mamy szkółkę, która wyciąga od naiwnych kasę i liczy na to, że ludzie przez kilkanaście miesięcy nie zorientują się, że ich umiejętności sprowadzają się do "The cat is sitting under the umbrella".

09:31, zosia761 , Zapiski
Link Komentarze (5) »
wtorek, 22 września 2009

Zaliczamy pierwszą chorobę z gorączką. Dzięki Cioci Erin i jej mamie-pediatrze nie wykitowałam na nerwy i dotrwałam do wizyty w przychodni, gdzie nawet zostałam pochwalona za zadbane dziecko. I charakterne. Niech ktoś spróbuje Dzidzinu obejrzeć gardło. No proszę, proszę...Zapraszamy odważnych.

Dzidzin biedny bardzo, bladziusieńki jak chusteczka, schudł, zmęczony, pokłada się, słabo chodzi, popłakuje, oczka ma zapadnięte i podkrążone. Strasznie mi jej żal.

Jak ktoś jest taki maleńki, to nie powinien tak chorować.

piątek, 18 września 2009

Zakręcona jak ruski słoik.

W Ally McBeal (kto to jeszcze pamięta? Uwielbiałam!) pokazywali jak Ally, popełniwszy większą fopę, rozpadała się na malutkie kawałeczki albo rozbryzgiwała milionem kropel na podłodze.

Kilka dni temu zaczepiłam w lesie starszego pana na rowerze, bo jak obok mnie przejeżdżał, to powstało we mnie przekonanie, że to nasz sąsiad i dobry znajomy moich rodziców. Starszy pan był zachwycony, że laski się za nim oglądają. Plusk, bryzg, przynieście ścierkę.

Wczoraj bardzo miło przywitałam się z jakimś gościem, a on na mnie patrzy oczami jak spodki i pyta skąd się znamy. W tym właśnie momencie zorientowałam się, że to nie ten facet. Można mnie było zbierać odkurzaczem.

Dzisiaj Gladys pyta w mejlu czy mi pomóc w parkowaniu. "Spoko" myślę "zapomniała, że nie mam samochodu, umówiłyśmy się w mieście, no tak." I w odpowiedzi odpisuję, że już umiem parkować bo na prawko zdawałam tylko trzy razy (czysty geniusz) i już już kończę anegdotkę o tym jaką idiotkę z siebie zrobiłam, żeby facet się mną zmęczył i pozwolił mi zdać i prawie przyciskam "wyślij", kiedy widzę, czarno na białym, że Gladys (kochana dziewczyna) chce mi pomóc przy przeprowadzce, co wymaga PAKOWANIA.

Mam prośbę. Niech to się już skończy. Niech już się zaczną zajęcia, niech już będzie po strasznej przyszłej sobocie (proszę trzymać kciuki, jeśli się uda to się pochwalę), nauczę się wtedy korzystać z zegarka, przymusi mnie żebym przestała bujać w obłokach, niech już w ogóle będzie po. Życie na psychicznym kempingu na dłuższą metę się nie sprawdza.

12:50, zosia761 , Zapiski
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 września 2009

Nigdy nie zapomnę wzruszenia jakie ogarnęło mnie po wejściu na porodówkę. Wokół jęczały i krzyczały rodzące, płakały dzieci, unosił się zapach leków i środka dezynfekującego, a ja prawie się rozpłakałam ze szczęścia, że to już, że na pewno ją zobaczę, że w końcu ją dotknę.

A potem, dokadnie rok temu o 20:15 już była.

Teraz mam w domu uroczą śmieszkę, małą chichrę, tupiącą nogą furiatkę, upartą jak osiołek pannę, która dobrze wie jakie ma zdanie i go nie zmienia. Chlebojada i bułożercę, znawczynię mięs, koneserkę działkowych jeżyn, smakoszkę poziomek prosto z krzaka. Wielbicielkę książeczek, najlepszą kumpelkę kota, kąpielową chlapaczkę, mistrzynię nawijki z wózka.

To była najwspanialsza decyzja jaką podjęłam w życiu. To był cudowny rok.

Dziękuję Ci Córeczko! Niech Ci się wiedzie moja cailín!

poniedziałek, 14 września 2009

Płyta mnie jakoś nie ruszyła. Występ w Sopocie był bardzo miłym zaskoczeniem. A sobotni koncert był bajkowy. Ona ma głos jak ... nie wiem co. Nikt nie ma takiego głosu. Takie głosy nie istnieja, Gaba Kulka nie jest możliwa, to co  usłyszałam na żywo przeszło wszelkie pojęcie. Zapomnijcie o Tori Amos. Byłam na koncercie Tori Amos. Gaba Kulka lepiej śpiewa. A teraz mnie zlinczujcie. Tylko najpierw jeszcze raz przesłuchajcie płytę. Albo, jeszcze lepiej, idźcie na koncert.

15:02, zosia761 , Zapiski
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 września 2009

Zza rogu właśnie wyłoniła się samodzielnie idąca moja cóka Kalina Hanna.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
Zakładki:
Czytelnia
Dziewczyny rozpisane
Fajne chlopaki
Feministyczno/ genderowo/ queerowa mozaika myślowa
Jak najszybciej
Kontakt
Ksiazki
Na zielono
O mojej pracy, badaniach, studiach
Ogladalnia
Przydasie
Same Mamy
Warszawa
Zwierzaki
Lilypie Second Birthday tickers Nauczona przykrym doswiadczeniem, przybijam tabliczke "Uwaga, zly pies" czyli wszystkie prawa autorskie, zarówno osobiste, jak i majątkowe, do wszystkich tekstów i zdjec zawartych na blogu zosia761.blox.pl przysługują wyłącznie jego autorom. Wszystkie teksty i zdjecia prezentowane na tym blogu są chronione prawem autorskim, porozumieniami międzynarodowymi o prawie autorskim oraz innym ustawodawstewm i porozumieniami międzynarodowymi o ochronie praw na dobrach niematerialnych. Naruszenie tych praw podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.

You are The Lovers

Motive, power, and action, arising from Inspiration and Impulse.

The Lovers represents intuition and inspiration. Very often a choice needs to be made.

Originally, this card was called just LOVE. And that's actually more apt than "Lovers." Love follows in this sequence of growth and maturity. And, coming after the Emperor, who is about control, it is a radical change in perspective. LOVE is a force that makes you choose and decide for reasons you often can't understand; it makes you surrender control to a higher power. And that is what this card is all about. Finding something or someone who is so much a part of yourself, so perfectly attuned to you and you to them, that you cannot, dare not resist. This card indicates that the you have or will come across a person, career, challenge or thing that you will fall in love with. You will know instinctively that you must have this, even if it means diverging from your chosen path. No matter the difficulties, without it you will never be complete.

What Tarot Card are You?
Take the Test to Find Out.